Strefa smutku

Nasze życie emocjonalne jest jak dom, który budujemy od wczesnego dzieciństwa. Chcemy się w nim dobrze czuć, dlatego o niego dbamy, doposażamy go, remontujemy. Salon i kuchnię ogarniamy codziennie, żeby lepiej się w nich mieszkało. To rewir pozytywnych emocji, naszych ulubionych, które chętnie przeżywamy. Pokoje zarezerwowane są dla zmartwienia, zdenerwowania, złości, poczucia porażki oraz ich krewnych. Korytarze stają się miejscem ożywionego dialogu. Schody zaczynają się, kiedy próbujemy uprzątnąć piwnicę, czyli strefę smutku, apatii, depresji. Okazuje się, że klucz zaginął albo przepaliła się żarówka. Wtedy zdajemy sobie sprawę, jak bardzo staraliśmy się o nich zapomnieć, zamiatając nieprzyjemne emocje pod dywan. Chociaż są nieodłączną częścią domu.

 

Pokój czy niepokój?

Czasami jest tak, że lądujemy w piwnicy na kilka dni, a nawet miesięcy. Jeśli wpadamy w ciemny zaułek, bez punktów orientacyjnych, całkiem przez nas zaniedbany, potęgujemy nieprzyjemne doznania. Czujemy się przygnębieni, zrozpaczeni, wewnętrznie rozżaleni. Zanurzeni w świat, w którym z trudem się poruszamy. Tak jest w przypadku długotrwałego smutku spowodowanego ciężkim życiowym doświadczeniem. Skutecznie odbiera nam radość, spontaniczność, energię, podważa nasze dotychczasowe priorytety, poddaje w wątpliwość plany na przyszłość. Zachowujemy się tak, jakby ktoś pozbawił nas dostępu do świeżego powietrza. Jeśli utkniemy w piwnicy na dłużej, trudniej będzie ponownie wdrapać się na schody. Dlatego warto ją oswoić, rozejrzeć się dookoła, nauczyć się jej topografii.

 

Przestrzeń trudnych doświadczeń

Smutek potrzebuje swojego miejsca w domu, przestrzeni na przepracowanie wszystkich jego etapów. W przypadku żałoby mamy mamy do czynienia z 5 fazami: zaprzeczeniem, tęsknotą, gniewem, smutkiem i akceptacją. Żeby wrócić do emocjonalnej równowagi trzeba doświadczyć dokładnie wszystkich. W różnej kolejności i natężeniu.

Jeżeli próbujemy zagłuszyć smutek, wyrzucić go za próg, może się rozpanoszyć po całym domu. A wtedy pojawiają się negatywne schematy radzenia sobie z trudną sytuacja, wpływające na relacje z innymi ludźmi, sposób postrzegania siebie i swojej przyszłości:

  • lekceważenie (Smutek świadczy o słabości. Mnie to nie dotyczy.)
  • autokrytyka (Jestem beznadziejny. Ja i łzy? Okazałem się mięczakiem.)
  • agresja i wrogość  (Nie znoszę siebie. Nienawidzę użalać się nad sobą.)
  • przygnębienie i pesymizm (Nie mam do zaoferowania nic dobrego. Nikt nie jest w stanie mi pomóc. Moja przyszłość rysuje się w czarnych kolorach.)
  • wyuczona bezradność (Ta sytuacja mnie przerasta. Nie poradzę sobie z nią. Zresztą wszystko, co mnie spotyka, jest ponad moje siły.)

 

Negatywne schematy izolują nas od otoczenia i utrwalają krzywy obraz samego siebie. Stanowią barierę w procesie akceptacji obecnych w nas emocji i zrobienia kroku w stronę jasnego, pełnego słońca salonu, gdzie jesteśmy chętni do działania, otwarci na zmiany, gotowi do przebudowania całego naszego domu.

 

W najciemniejszym kącie

Smutek nie jest równoznaczny z depresją, chociaż ma podobne objawy i czasami się w nią przeradza. O ile doświadczając go, zdarzają się momenty lepszego nastroju, uśmiechu, przypływu sił, o tyle depresja spowija nas jak nieprzenikniona mgła. Jest najciemniejszym zakątkiem piwnicy, z którego trudno się wydostać. Towarzyszy nam przez cały czas. Może się pojawić w naszym życiu niezależnie od sytuacji, natomiast smutek zawsze ma jakiś konkretny powód. Chociaż bywa długotrwały – z czasem mija, robiąc miejsce innym emocjom.

 

Stop-klatka

W naszym domu piwnica jest miejscem trudnych emocji. Tutaj czekają na nas zupełnie inne wyzwania niż w salonie czy kuchni. Poruszamy się wolniej, mamy niższy poziom energii, mniejszy zakres tolerancji na pesymizm, przygnębienie, rozpacz. W strefie smutku rządzą nieprzyjemne emocje. Ale jeśli je przepracujemy, dadzą nam siłę, żeby pójść dalej. W końcu piwnica to przestrzeń, gdzie przechowujemy cenne przedmioty: rowery, narty, wino, dżemy, kompoty, donice z zimującymi pelargoniami, cierpliwie czekającymi na wiosnę.

Żeby dobrze przeżyć smutek, warto zrobić cztery ważne kroki:

  • po pierwsze – nastawić się na uważność. Wsłuchać się w komunikaty płynące z naszego wnętrza. Nie tłumić bolesnych uczuć, ale pozwolić im mówić. Nie zagłuszać emocji grami, telewizją, internetem, alkoholem. Przyjrzeć się temu, co w danej chwili najintensywniej wypełnia naszą codzienność.
  • po drugie – zdobyć się na akceptację. Pewne sytuacje w naszym życiu są nieuniknione i często niezależne od nas. Podobnie jak towarzyszące im emocje. Dopóki będziemy z nimi walczyć, potęgujemy je. Jeśli zgodzimy się na ich obecność, zaistnienie, wpiszemy je w naszą historię. Uwolnimy się od ich dominującego wpływu. W przypadku żałoby, pożegnamy się z tym, co utracone.
  • po trzecie – zaopiekować się sobą. Skierować troskę w kierunku do siebie. Bez oceniania, autokrytyki, prowokowania negatywnych myśli. Poświęcić sobie czas i obdarzyć siebie współczuciem takim, jakim otoczylibyśmy inną cierpiącą osobę.
  • po czwarte – pójść dalej. Bazując na przepracowanych emocjach zbudować siebie od nowa. Z całym bagażem cierpienia, smutku, złości, żalu, bez których trudno byłoby w pełni odczuwać radość, satysfakcję, spełnienie.

 

Pamiętajmy, że dom bez piwnicy nie byłby kompletny. A uchylając drzwi wejściowe, zapraszam na kolejną porcję wiedzy o emocjach.

autorka

Lidia Krotoszyńska

Ekspert wychodzenia z pułapek business & life. Psycholog & psychoterapeuta & businesswomen & mentor. Autorka rewolucyjnego poradnika „Moje słabości są moją siłą”.

      

PRZECZYTAJ TEŻ:

Radość! Ćwiczenia dla początkujących

Nie mów, że nie masz czasu. Nie zwalaj na jesienną szarugę. Nie odkładaj tego na potem. Spróbuj teraz! Dzisiaj jest wyjątkowa okazja. Nazywa się Mała Wielka Radość. Trwa około 5 minut. Tyle, ile przeczytanie tego artykułu. Ale zainspiruje Cię do odkrywania emocji,...

raDOŚĆ

Skacze, tańczy, śpiewa. Uśmiecha się. Zachwyca się sobą i drobiazgami. I ma w oku ten znajomy błysk. Gdy wchodzi do pokoju – od razu jest weselej. Wszyscy lubią przebywać w jej towarzystwie. Nieważne jaka pora roku – ona ma zawsze powód, by się cieszyć. Tak, to jest...

Ciemna strona radości

Radość to pracowita emocja. Działa na różnych frontach z pełną mocą. Bez ociągania, bez wymówek. Rozładowuje stres, relaksuje, dodaje energii, aktywizuje, wprawia w świetny nastrój! Buduje relacje z innymi ludźmi i z samym sobą (uśmiechnij się, a zobaczysz). Czy...

1500 CZYTELNIKÓW

NA TYM FANPAGE. DOŁĄCZ!

200 OBSERWUJĄCYCH

POZNAJ MOJE SŁABOŚCI!

LINKED IN

PROFIL ZAWODOWY

Comments

comments